Podcast “Nowe opowieści”
Odcinek numer 3 pod tytułem “Na pierwszej linii frontu”.
W tym odcinku rozmawiają:
- Katarzyna Kobylarczyk - z Ośrodka Kultury imienia Cypriana Kamila Norwida w Krakowie
- Anna Michalak Pawłowska - Prezeska Zarządu Forum Kraków
- Michał Rydzewski - Zastępca Dyrektora Narodowego Centrum Kultury i koordynator do spraw dostępności tej instytucji.
- Jarosław Klaś - Dyrektor Ośrodka Kultury imienia Cypriana Kamila Norwida w Krakowie
Wyjaśniamy:
- Polikryzys / multikryzys - to sytuacja, w której nakładają się na siebie i wzajemnie potęgują różne kryzysy, tworząc złożoną i trudną do rozwiązania sytuację.
- AI - skrót od angielskiego Artificial Intelligence, czyli sztuczna inteligencja.
- “Najmniejsza ilość jeńców” - sformułowanie, które można rozumieć jako: nie działając przeciwko sobie / nie traktując się z wrogością.
- Á propos - francuskie wyrażenie, które w języku polskim oznacza "w związku z tym", "odnośnie do", "przy okazji" lub "nawiasem mówiąc"
Transkrypcja nagrania:
[Dźwięk w tle: spokojna muzyka grana na kontrabasie]
[Męski głos] “Nowe opowieści”- oficjalny podcast Niekongresu Animatorów i Animatorek Kultury 2025. Kraków Nowa Huta.
[Koniec muzyki]
Katarzyna Kobylarczyk
Dzień dobry. Witam Państwa w podcaście "Nowe Opowieści", czyli oficjalnym podcaście NieKongresu Animatorów i Animatorek Kultury 2025, który odbywa się w Krakowie, w Nowej Hucie. Porozmawiamy dzisiaj o animacji kultury w miejscach nieoczywistych, o kompetencjach przyszłości i o budowaniu wspólnoty w czasach niepokoju. Nazywam się Katarzyna Kobylarczyk, a moją gościnią i moimi gośćmi są: Anna Michalak Pawłowska, Prezeska Zarządu Forum Kraków.
Anna Michalak-Pawłowska
Dzień dobry.
Katarzyna Kobylarczyk
Michał Rydzewski, Zastępca Dyrektora Narodowego Centrum Kultury i koordynator do spraw dostępności tej instytucji.
Michał Rydzewski
Dzień dobry Państwu.
Katarzyna Kobylarczyk
Oraz Jarosław Klaś, Dyrektor Ośrodka Kultury Norwida, instytucji, która w tym roku zdobyła tytuł Animator Roku.
Jarosław Klaś
Dzień dobry.
Katarzyna Kobylarczyk
Wygląda na to, że ziściła nam się stara chińska klątwa i że żyjemy w ciekawych czasach. Chciałabym Państwa, chciałabym Was zapytać, jak w takiej sytuacji społecznej, ekonomicznej, wszelakiej, radzą sobie animatorzy kultury? Kim są, jacy są? Jak ich rolę widzicie? Może zacznijmy od Anny.
Anna Michalak-Pawłowska
Animatorzy kultury radzą sobie bardzo dobrze. Jak sobie o tym pomyślałam, to od razu westchnęłam ciężko. Bo to jest trochę tak, że od animatorów kultury wymaga się, żeby wszystko umieli, wszystko wiedzieli, żeby znajdowali się na pierwszej linii frontu. A ponieważ niedawno mieliśmy różne kryzysowe sytuacje z przychodźcami i z pandemią, no to okazuje się, że to są osoby, które mają się odnaleźć w pierwszej linii. I tak się stało, że animatorzy i animatorki się odnaleźli, czyli mają bardzo dużo kompetencji na trudne czasy. Natomiast też myślę, że naszym zadaniem jest w związku z tym odnalezienie takich różnych form prawnych, znalezienie takich funduszy, żeby ich w tym wspierać i żeby mogli również dzięki nam nabywać coraz więcej kompetencji, które są im dzisiaj potrzebne. Dlatego, że do teatru, do muzeum, na różne wystawy artystyczne mieszkańcy naszych różnych miejscowości chodzą czasami, częściej lub rzadziej. Natomiast animatorów kultury mają na swojej ulicy, mają w swojej wiosce, w swoim miasteczku. I jeżeli to jest taka osoba pierwszego kontaktu ze światem publicznym, no to fajnie, żeby miała jak najwięcej kompetencji przydatnych w takich sytuacjach.
Katarzyna Kobylarczyk
Michale, jak ty widzisz tą rolę?
Michał Rydzewski
Anna powiedziała, że animatorzy i animatorki są na pierwszej linii frontu i od razu sobie pomyślałem, że chyba fascynującą cechą tych nowych, ciekawych czasów jest to, że może jest jakaś pierwsza linia frontu, tylko nie wiadomo, czym jest front. I chyba to jest wyzwanie dla całego środowiska, dlatego że w ciągu ostatnich pięciu lat, żeby nie sięgać jakoś bardzo daleko, pojawiało się mnóstwo nowych wyzwań, które pojawiały się, znikały, niektóre z nami trwają, niektórych nie ma. Bardzo różnych, począwszy od pandemii, poprzez bardzo dużą skalę migracji i uchodźstwa z Ukrainy, poprzez nowych uchodźców i imigrantów z krajów cywilizacyjnych nam odległych, poprzez różnego rodzaju zmiany polityczne i też co tu kryć, pęknięcie, jakie jest w naszym społeczeństwie na poziomie oglądu świata i tego, co jest ważne i co jest nieważne. Tego jest bardzo dużo. My wszyscy wierzymy, że animacja kultury jest taką formą, która wykorzystuje narzędzia kultury do budowania jakiejś spójności, jedności, kapitału społecznego. I tu jest bardzo dużo wyzwań, które chyba każda osoba, każdy animator, każda animatorka musi rozeznawać. I naszą rolą jako instytucji publicznych czy jako organizacji pozarządowych, parasolowych, takich jak Forum Kraków, jest też pewna czujność i uważność oraz wsparcie tam, gdzie jest to faktycznie potrzebne. Tak żeby ta praca animatora była: a) dostrzeżona, b) sensowna. I myślę, że to, czego nam wciąż jest za mało, to pewnego rodzaju docenienie, zauważenie wagi tej pracy w środowiskach lokalnych, samorządowych. Ale nie tylko w takim formalnym samorządzie, tylko w ogóle, że jest to praca, która być może jest trudnomierzalna i to jest fakt. Natomiast jest szalenie potrzebna społecznie. Więc wszystkie działania, na przykład nasze, w sensie Narodowego Centrum Kultury, koncentrują się, jeżeli chodzi o animację kultury, na takim poszukaniu po pierwsze diagnozy, a po drugie odpowiedzi na tę diagnozę, jaką my możemy dać. I myślę sobie, że takie bardzo duże i poważne spotkanie, jakim jest NieKongres, jest też formą diagnozy. To jest taka diagnoza w działaniu. Wszyscy się spotykamy, możemy o czymś porozmawiać i ta nazwa, ten tytuł "Nowe Opowieści", on się wykuwał w boju dość długo. Osobiście uważam, że jest świetny. Jestem absolutnie przywiązany do tego tytułu i do tego, co za nim stoi. Dlatego, że to faktycznie była oddolnie wypracowana struktura, która miała odpowiedzieć na to, w jakim punkcie jesteśmy, dokąd zmierzamy i te wszystkie wielkie metasłowa, które mogę dalej powiedzieć. No to chyba tyle.
Anna Michalak-Pawłowska
Ja bym tylko dodała, bo to jest dobry wątek, że à propos docenienia, że w tym roku minister kultury powołała nową nagrodę i to jest Nagroda Animator Kultury. To jest nagroda, o którą wnioskowaliśmy 15 lat, więc myk, myk i mamy. I to jest też dobry moment, żeby przypomnieć, że tę nagrodę dostała Zosia Bisiak, nasza nestorka animacji kultury. Więc to też traktuję to jako pierwsze kroki w kontekście tego, że znaczy, że można pokazać i docenić animatorów i animatorki. Też wiemy o tym, że w różnych miastach, między innymi w Krakowie, takie nagrody w różnych samorządach i też regionach takie nagrody są. I warto to mówić, dlatego że namawiamy serdecznie inne samorządy i regiony, żeby również taką nagrodę wprowadziły.
Katarzyna Kobylarczyk
Serdecznie Ani gratulujemy. A ja jeszcze oddam głos no może takiemu właśnie animatorowi z pierwszej linii frontu. Jak to jest?
Jarosław Klaś
Tak, już weszliśmy mocno w taką narrację militarną, bym powiedział i frontową, więc ja bym zwrócił uwagę na pewne niebezpieczeństwa, które w tych sytuacjach nam towarzyszą. Bo też dużo się o tym mówi środowiskowo, że pracujemy na tej pierwszej linii frontu. I nie zawsze jesteśmy do tego przygotowani. I też coraz częściej i odważniej się mówi o tym, że nie wszystko musimy na siebie brać. I to jest taki też ciekawy kawałek, bo też animatorzy, wielu animatorów i animatorek, którzy pracują w tym zawodzie, ma taką skłonność do brania wiele na siebie. Czasem nikt od nich tego nie wymaga. Czasem te wymagania są wewnętrzne, czasem trochę bardziej zewnętrzne. Natomiast, jakby w wielu tych sytuacjach kryzysowych, o których mówimy jako polikryzys, czy multikryzys, one są, my w nich jesteśmy i siłą rzeczy na tej pierwszej linii frontu się znajdujemy. Stąd jakby też w ramach NieKongresu zastanawiamy się nad tym, jak w tych sytuacjach różnych się odnaleźć, na ile powinniśmy się odnaleźć. No i też taką ciekawą kwestią jest, która też wyszła nam w takiej diagnozie, którą przeprowadzaliśmy ostatnio w Ośrodku Kultury Norwida. I dla mnie mimo wszystko to było może oczywiste, ale było to odkrycie, kiedy uczestnicy, uczestniczki naszych wydarzeń powiedzieli nam: "Słuchajcie, wy ciągle mówicie o tym kryzysie, a my o tym kryzysie nie chcemy słuchać. Okej, on jest ważny, my to wiemy, ale jak cały czas prowadzimy tę narrację, to ona jest mocno dla nas obciążająca i my niekoniecznie byśmy chcieli być w takich rzeczach, bo liczymy, że ta przestrzeń animacji kultury, przestrzeń instytucji kultury czy organizacji kultury będzie taką przestrzenią jednak, w której my będziemy mogli trochę odetchnąć od tej przestrzeni". Więc myślę, że to jest takie wyzwanie na jakąś nową opowieść o tym, jak ta animacja kultury ma w tym dysonansie się odnaleźć, jak ma oddziaływać właśnie wobec tych kryzysów, a jednocześnie być taką przestrzenią, gdzie będziemy trochę czuli się bardziej swobodnie.
Katarzyna Kobylarczyk
To ja od razu państwu i słuchaczom podam taką ciekawostkę. Kiedy robiliśmy rejestrację na NieKongres, okazało się, że najbardziej popularne wydarzenia to są te związane z nowymi technologiami, z AI, z wyzwaniami, które z tym się wiążą. Ale drugą taką grupą aktywności, która natychmiast się nam, no nie powiem, wyprzedała, ale zajęła, to były te aktywności wytchnieniowe. Ten blok wytchnieniowy, to znaczy leżenie na trawie, obserwowanie ptaków, oddech, odpoczynek. I chciałam Was w związku z tym zapytać, no jak ulżyć tym animatorom i animatorkom? Czy są jakieś pomysły na to, jak ich wspierać w odpoczynku? Aniu.
Anna Michalak-Pawłowska
Ja myślę, że po pierwsze realnie rozmawiać o tym, co możemy zrobić wspólnie. Pojawia się dużo różnych konferencji, seminariów, projektów, które robimy obok siebie i ja jestem dumna, bo wielu z nas dorosło już do tego, żeby rozmawiać. Może jak mamy dwie różne konferencje literackie, to może z “najmniejszą ilością jeńców” spróbujmy zrobić ją razem i że mamy tego samego odbiorcę, czy partnera, czy uczestnika. I to jest jedna ścieżka, że jak mówimy o nadprodukcji imprez, to ja to trochę tak czytam, nie, że robimy wszystkiego za dużo, bo to jest powiedziane zbyt odważnie troszkę. No jednak do czegoś powinniśmy być komuś potrzebni, więc może, może nie tak na skróty, ale właśnie trochę pytanie, co możemy zrobić razem. Widzę jeszcze takie miejsca, gdzie się pracuje na czas. Naprawdę patrzę w niektórych miejscach, że właśnie osoby są bez oddechu. Kiedy pytam koleżanki czy kolegów, czemu tak, to one mówią, że na przykład ich samorządy jeszcze nie dorosły i że gdyby radykalnie zmieniły, zmniejszyły ilość seansów, nie wiem, pokazów i tak dalej, aktywności takiej statystycznej, no to byłoby źle. Bo byłoby to źle przyjęte przez lokalne władze czy też lokalnych radnych. Czyli też mamy drugą ścieżkę taką nieoczywistą, czyli rozmów z osobami publicznymi o tym, że po prostu to nie jest zdrowe, tak? Albo że zwiększmy w takim razie dotacje, żeby było więcej pracowników w takiej instytucji, czy też dotacje dla pozarządówki, żeby było tam więcej osób. Myślę też, że taką dobrą ścieżką są te konkursy kilku roczne. Czy też są społeczne instytucje kultury, bo tam też się bierze właśnie oddech, trochę równowagi, bo jest jakaś przewidywalność. Ja w doktoracie pisząc o takich sytuacjach sama się zaskoczyłam, że największe bezpieczeństwo jest, słuchajcie, w przedsiębiorstwach kulturalnych. Oni to najbardziej potrafią wycenić sobie, ustalić budżetowo i właśnie w kontekście takiego spokoju, strategii i skuteczności, bo i w pozarządówce i w instytucjach kultury jest różnie. I właśnie i o tym mówię dlatego właśnie, że to jest też ważne. Oczywiście trzeci element jest taki, jak mówisz, znaczy przeróżne i też to jest fajne, że do tego dorośliśmy, bo te wytchnieniowe warsztaty czy też różne szkolenia, czy też programy w ramach czy Narodowego Centrum Kultury, czy Regionalnych Instytutów Kultury już są. A myślę, że 15 lat temu to byśmy uważali, że to jest za odważne w kontekście publicznych pieniędzy. A teraz już wiemy, że to jest najlepsza inwestycja dla naszych pracowników. Tak samo jak różne programy superwizjowe albo też jakieś psychologiczne wsparcie. No kiedyś mówiło się, że no nie, no na to publiczne pieniądze to nie. I myślę, że tutaj nam się te wszystkie trudne sytuacje, w których animatorzy i animatorki uczestniczyły w ostatnich latach, w różnych kryzysach, pokazały, że wspieranie ich jest bardzo potrzebne. Ale też to, co mówiłeś Jarku, nie jesteśmy psychologami, nie jesteśmy terapeutami, nie jesteśmy lekarzami. Trzeba to sobie jasno powiedzieć, że w różnych funkcjach to nie my. Więc jeżeli wprowadzamy też nowy system, chociażby ustawę o wspieraniu dzieciaków i takim pochyleniu się nad nimi, to też trzeba sobie jasno powiedzieć, że my w tym też nie jesteśmy specjalistami. No i albo potrzebujemy wsparcia tych specjalistów, albo też przeróżnych warsztatów, jak się odnaleźć. Bo taki element, który też obserwuję, no to jest zwykły strach i obawa animatorów i animatorek, że jest kolejne wyzwanie. I tutaj niektórzy tak dostępność postrzegają, niektórzy te standardy ochrony dzieci tak postrzegają, że no znowu mamy się znać na wszystkim i mamy być specjalistami od wszystkiego. I ten wątek jest taki, że trzeba to sobie nazwać, przegadać i wspierać.
Katarzyna Kobylarczyk
Michale.
Michał Rydzewski
Obawiam się, że powiem coś kontrowersyjnego, a może nie. Moim osobistym zdaniem nie mamy problemu z przebodźcowaniem i zbyt dużym wyczerpaniem animatorów, animatorek. Mamy problem cywilizacyjny z wyczerpaniem ludzi dorosłych w dzisiejszym świecie, który z jednej strony dużo oferuje, no bo nie wiem, 30 lat temu nie były standardem wakacje w Hiszpanii dla wszystkich, a z drugiej strony też wymaga. Wymagają pracodawcy, wymaga codzienność. I samo to, co powiedziałaś, że w tym spotkaniu bardzo duży odzew miały wszystkie, nazwijmy to, wytchnieniowe aktywności, no to znaczy, że myśmy je zaplanowali, że organizatorzy spotkania te zaplanowali. A więc już to świadczy o wewnętrznym środowiskowym przemyśleniu kwestii dobrostanu każdego z nas i to jest rzecz duża. Myślę sobie, że samo to, że na bardzo różnych forach, czy to w trakcie NieKongresu, czy ubiegłorocznego Współkongresu, czy wydarzeń organizowanych przez Narodowe Centrum Kultury, jak Giełda, czy Forum Pracy w Kulturze, ta kwestia wraca, pojawia się, jest omawiana, jest dowodem dużej autorefleksyjności tego środowiska. Śmiem twierdzić, podejrzewam, nie mam twardych danych na to, że gdybyśmy przyłożyli lupę do środowiska pielęgniarek, do środowiska pracowników opieki społecznej, problem jest podobny. Ale oni o tym nie rozmawiają, bo nie mają na to kanałów artykulacji, nie mają tego typu spotkań, nie mają silnych organizacji, które zajmują się ich rolą zawodową i nie tylko zawodową. Więc paradoksalnie nie jesteśmy jako środowisko w najgorszej sytuacji. A chyba często wiele osób, wiele z nas tak się postrzega, więc dzieje się. Kwestia jest dyskutowana, kwestia jest analizowana, kwestia jest przedmiotem refleksji na bardzo wielu poziomach. Nie można powiedzieć, że jest to zupełnie zaniedbana sprawa. I samo to, co powiedziała Ania, a mianowicie, że sami animatorzy mówią: "No nasz samorząd nie dorósł". Ale to znaczy, że mają punkt odniesienia. Czy jest jakiś samorząd, który dorósł i to widzi i nie naciska na cyferkowy wymiar sukcesu danej instytucji kultury. Tylko na jakościowy efekt, jaki daje praca ludzi, którzy w nim pracują. Nie naciska na cyferkowy efekt współpracy z organizacjami pozarządowymi w sferze kultury, tylko na efekt, jaki daje praca osób, które są zaangażowane w działanie organizacji pozarządowych. Czegóż chcieć więcej na tym etapie?
Katarzyna Kobylarczyk
Czyli znowu jako środowisko jesteśmy w awangardzie.
Jarosław Klaś
Czy to trochę tak jest, że my żyjemy i patrzymy z perspektywy baniek i trochę jesteśmy w tej naszej bańce animacyjnej, patrzymy z tej strony, natomiast zapominamy, że jesteśmy częścią większej całości i że faktycznie to jest rzeczywistość, w której funkcjonujemy, która powoduje, że jesteśmy przebodźcowani, która przyspiesza i paradoksalnie takie narzędzia jak AI niekoniecznie nam pomagają sprawniej sobie radzić, bo skoro nam sprawniej idzie, to znaczy, że możemy zrobić więcej i w tej pułapce jesteśmy chyba wszyscy, nie tylko jako środowisko animatorów i animatorek kultury. Ten głos Ani też chciałbym wesprzeć, w którym ona mówiła o tych różnych współpracach i o tym, jak funkcjonujemy i że to niekoniecznie jest kwestia też nadprodukcji, ale takiego mądrego spojrzenia na to, jak możemy połączyć potencjały i jak możemy tej energii troszkę więcej zachować.
Katarzyna Kobylarczyk
Czyli wygląda na to, że jedną z takich nowych kompetencji, którą musimy jako animatorzy i animatorki nabyć, jest umiejętność też odpoczywania i uczenia tego, jak odpoczywać innych. A jakie jeszcze inne kompetencje? Bo kompetencje, adaptacje to jeden z tych tematów NieKongresu, który wybraliśmy tutaj do dyskusji, do rozmów, do spotkania. Jakie jeszcze inne kompetencje na nowe czasy widzicie jako takie niezbędne do nabycia przez animatorów i animatorki? I jak myślicie, jak pomóc te kompetencje nabyć? Michale, czy mogłabym Ciebie poprosić?
Michał Rydzewski
To bardzo frapująca kwestia i bezpiecznie zaszyłem się. Nie zakładałem, że będziemy zaczynać ode mnie, bo wolałbym się odnieść do wypowiedzi innych, bo nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie. Można oczywiście wymieniać kompetencje z różnych klasyfikacji kompetencji, tylko po co nam to? To jest wiedza teoretyczna. Być może odpowiedzią na to pytanie będzie panel, który będę miał przyjemność poprowadzić. Panel zamknięcia NieKongresu, który dość prowokacyjnie zatytułowany jest: "Nowe wyzwania – zrewitalizowane odpowiedzi". Dlatego, że być może świat się zmienia i te wyzwania są nowe, ale jest zamknięty katalog odpowiedzi. One są podobne do tych odpowiedzi, jakich udzielano 30, 60, 150 lat temu. Współpraca i umiejętność współpracy zmieniają się tylko technikalia i warunki tej współpracy. Współpraca między ludźmi opiera się na innych kanałach komunikacji, ale to jest wciąż współpraca. Pewna wrażliwość i umiejętność wypośrodkowania między rzeczami ważnymi a rzeczami pilnymi, no to wciąż nie jest żadna nowa sytuacja. To jest coś, co towarzyszy ludzkości od zawsze. I niezależnie od tego, że prawdopodobnie mieszkaniec średniowiecznej Europy miał dużo mniej bodźców niż my, tak w codzienności to pewnie miał w rok tyle co my w dzień. Niemniej jednak on wciąż miał te bodźce i musiał sobie z nimi radzić, coś z nimi robić. Więcej czasu zajmowały mu różne rzeczy, które nam zajmują bardzo mało czasu albo w ogóle o nich nie myślimy i tak dalej, i tak dalej. Wyzwania są nowe, ale kompetencje są cały czas te same. Jest tylko kwestia ich dopasowywania do współczesności.
Katarzyna Kobylarczyk
Aniu?
Anna Michalak-Pawłowska
Ja sobie myślę o takich - znaczy ciągnąc wątek Michała, to jest bardzo bezpieczny wątek, że ja też pamiętam- jak często słucham, że młodzież jest inna teraz czy dzieci są inne. Znaczy mając ponad 40 lat pracy z młodymi ludźmi, uważam, że one są cały czas takie same. To tylko właśnie narzędziówkę mamy inną i to otoczenie. Ale właśnie, ale czy mamy te dzieciaki w społeczności, czy młodzież, czy też dorosłych uczyć bycia, bycia w społeczności? A w związku z tym też jakieś odpowiedzialności tego, żeby wybierać, żeby pomagać innym? To wtedy wędrujemy do dobra wspólnego. W takich jak mamy społeczność, to też oni wtedy wspólnie są aktywni w różnych działaniach i tutaj słusznie mówi, że to nie tylko świat kultury, bo przecież mam obok świat spraw społecznych, obok świat oświaty i też wzajemnie sobie między innymi w ramach Forum Kraków prezentujemy te nowe formy prawne. Na przykład takie jak Centrum Usług Społecznych i patrzymy, gdzie możemy się razem zbliżać i w różnych naszych społecznościach, gdzie też mieszkamy w mniejszych społecznościach, okazuje się, że mieszkaniec nie wie, kto finansuje takie działania i go to naprawdę w ogóle nie interesuje. Więc też te właśnie działania wspólnie z różnymi innymi sektorami, te międzysektorowe i pochylanie się nad uczestnikiem, mieszkańcem, nad tą osobą, dla której to robimy, niezależnie z jakich form prawnych czy pieniędzy korzystając. To jest też takie bardzo ważne wyzwanie, jeżeli mówimy o kompetencjach, żeby budować koalicje, żeby też odnaleźć, żeby trochę takie pytanie brutalne, czy ważniejsze jest “my”, czy ważniejsze jes t” ja”. Wielu z nas jeszcze mocno jest osadzonych w tym "ja" jako liderka. A to są raczej według mnie właśnie czasy na bardziej "my" i bardziej łączmy się i róbmy coś wspólnie. Ale też à propos doświadczeń. Ja sama mam taką rozkminę i uczę tego studentki i studentów, że no właśnie à propos tego, że bierzemy na siebie czasami za dużo. Że ja sobie to po pierwsze sama ustalam, że jeżeli jestem w roli, nie wiem, prezeski czy dyrektorki Dorożkarni, to to są moje zakresy obowiązków. To jest to jest dla mnie odpowiedzialność taka i taka. Ale jak chcę mieć dobre zdjęcia i jako fotografka je wykonuję, no to to jest mój wolontariat. Ja nie muszę tego robić. Nikt mi tego nie każe. A już, bo to opowiadałam w ramach żartów, ale nie żartów, jak wieczorem siedzę i patrzę, że Narodowe Centrum Kultury ogłosiło jakieś fajne granty i że może ja to napiszę, to jest mój czas wolny. Totalnie nikt mi tego nie każe robić. Bo to co i to z czym się spotykam, to właśnie, że sobie wymyślamy na 25 godzin w dniu przeróżne aktywności i potem rodzina nas pyta o dwudziestej piątej: “a co teraz robisz? pracujesz?”. I my odpowiadamy: "tak.” No nie, no niee. Więc tak, po pierwsze porządkujmy swój świat. I ustalajmy sobie, co jest pracą, a co jest przyjemnością, a co jest czasem wolnym, bo tutaj taka higiena animatora czy animatorki to są między innymi te odpowiedzi.
Jarosław Klaś
Ja myślę, że paradoksalnie umiejętnością jest poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie, że my często nie umiemy odpowiedzieć i często boimy się też powiedzieć, że nie wiemy. Jakby danie sobie takiego komfortu, że nie wiemy i że szukamy tej odpowiedzi i być może nabędziemy kompetencje do ich znajdywania. To jest właśnie ta odpowiedź.
Katarzyna Kobylarczyk
Ja chciałam powiedzieć, że zupełnie wywróciliście temat tegorocznego NieKongresu, którego tematem i hasłem głównym są "Nowe Opowieści". A wychodzi na to, że jesteśmy w starej opowieści i w starych kompetencjach i właściwie świat się nie zmienił. Czy to prawda? Czy nie ma nowej opowieści o kulturze? Czy może ona jakaś jednak jest?
Anna Michalak-Pawłowska
Nie, no dajmy sobie szansę. Mamy przed sobą trzy dni. Przez te trzy dni będziemy szukać tych odpowiedzi i myślę, że jak zaprosisz tutaj konkretne osoby w sobotę po południu, to dostaniesz wiarygodną odpowiedź. Teraz to my byśmy tylko projektowali.
Katarzyna Kobylarczyk
Jasne, jasne. Poprojektujecie jeszcze może.
Jarosław Klaś
Ja bym powiedział, że faktem jest, że żyjemy trochę w takim okresie, nie wiem, interregnum, jak mówił Bauman, czyli że coś się skończyło i nic się jeszcze nie zaczęło nowego i nie do końca wiemy, co się zacznie. I to jest taki ciekawy wątek na właśnie tą nową opowieść i jakby poczujmy się też trochę sprawczy w tym, że to my kreujemy też tę rzeczywistość. Niekoniecznie jako środowisko animacji kultury, ale w ogóle jako ludzie i trochę mamy wpływ, bo my często teraz zapominamy, że ten wpływ mamy i że rzeczywistość możemy zmieniać.
Katarzyna Kobylarczyk
Michale, to Ty głównie mówiłeś, że nie ma nowości, nic nowego.
Michał Rydzewski
Nic takiego nie powiedziałem. Stanowczo dementuję. Powiedziałem, że kompetencje się nie zmieniają, bo środek, serce tego, kim jesteśmy, jesteśmy ludźmi, się nie zmienia. Zmieniają się narzędzia. Później Ania mówiła o młodzieży, to bardzo łatwo to pokazać na poziomie młodzieży. Faktycznie młodzież, i mówią o tym psychologowie bardzo mocno, młodzież czy ludzie urodzeni po roku, umówmy się.. dziewięćdziesiątym piątym, funkcjonują zupełnie inaczej psychicznie ze względu na internet, media społecznościowe. To jest wielki szok kulturowy, z którym się zmagamy. Czy czasem wielkim szokiem kulturowym nie była sytuacja, w wyniku której powstała Nowa Huta, że najpierw była wielka wojna, zginęły całe masy ludności. Czyli było dużo inaczej niż teraz, a potem ludzi wyrwano z małych wiosek i postawiono w mieście. A więc tak, na końcu doświadczenia życiowe ich rodziców nie przystawały do tego, w czym oni żyli i to było dla nich zupełnie coś nowe. Nowy świat. Teraz też jest nowy świat ze względów zupełnie innych bodźców, dużo bardziej łagodne, powiedzmy, ale tak jest. Czy nowym światem nie był, nie wiem, rok osiemdziesiąty dziewiąty i przełom. Kiedy też dla ówczesnej młodzieży doświadczenia ich rodziców były nieprzystawalne, ponieważ oni żyli zawodowo, społecznie w zupełnie innym otoczeniu niż te ówczesne dzieciaki i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Więc jedno nie przeszkadza drugiemu. Gdzieś tam w środku jesteśmy ludźmi, którzy reagują na pojawiające się nowe bodźce. Niektóre z nich wytwarzają, niektóre są pozytywne, niektóre są negatywne, ale ja bronię. Jesteśmy w "Nowych Opowieściach" i my, i to się zgadzam z obojgiem rozmówców, my je również możemy współtworzyć. Jesteśmy w momencie bardzo ciekawym, kiedy możemy spróbować opowiedzieć nie tylko przyszłość czy zaprojektować przyszłość, ale też opowiedzieć o sobie samych. Kim jesteśmy, patrząc na to, do którego momentu doszliśmy. To znaczy jakby wykreować również opowieść o sobie samych. Nie wiem czy ja mówię precyzyjnie, można to opisać na przykład na bazie, nie wiem, szkolny program nauczania historii. Polski szkolny program nauczania historii jest z grubsza rzecz ujmując i upraszczając historią narodu polskiego. Stajemy się krajem, w którym pojawia się mnóstwo cudzoziemców, którzy tutaj osiadają na stałe. Dla ich dzieci historia narodu polskiego jest średnio interesująca. Historia państwa polskiego może była bardziej interesująca, no bo w nim żyją. My tej opowieści, tej opowieści jeszcze nie stworzyliśmy, tak pod tym kątem, tak? I tych opowieści jest mnóstwo: właśnie sztuczna inteligencja, wyzwania wojenne, co przyniesie przyszłość i tak dalej, i tak dalej. To jest tylko jedna z nich, więc "Nowe Opowieści", a jakże, istnieją.
Katarzyna Kobylarczyk
Ja myślę, że to jest znakomite podsumowanie tej rozmowy. W środku wciąż jesteśmy tacy sami, ale czekają nas nowe wyzwania i mamy sprawczość, aby się z nimi zmierzyć. Bardzo serdecznie dziękuję Wam za rozmowę. Dziękuję naszym słuchaczom i słuchaczkom za czas poświęcony na jej wysłuchanie i za uwagę. Nazywam się Katarzyna Kobylarczyk, a moją gościnią i moimi gośćmi byli Anna Michalak Pawłowska, Prezeska Zarządu Forum Kraków.
Anna Michalak-Pawłowska
Dziękuję bardzo.
Katarzyna Kobylarczyk
Michał Rydzewski, Zastępca Dyrektora Narodowego Centrum Kultury.
Michał Rydzewski
Dziękuję.
Katarzyna Kobylarczyk
Oraz Jarosław Klaś, Dyrektor Ośrodka Kultury Norwida.
Jarosław Klaś
Dziękuję.
Katarzyna Kobylarczyk
A wysłuchali państwo podcastu "Nowe Opowieści", czyli oficjalnego podcastu NieKongresu Animatorów i Animatorek Kultury 2025, który odbywa się w Krakowie i absolutnie Nowej Hucie. Dziękuję bardzo.
[Dźwięk w tle: spokojna muzyka grana na kontrabasie]
[Męski głos] NieKongres animatorów i animatorek kultury 2025 organizują: Wydział Kultury Urzędu Miasta Krakowa, Ogólnopolskie Zrzeszenie Animatorów i Animatorek Kultury Forum Kraków, Narodowe Centrum Kultury w Warszawie, Ośrodek Kultury Norwida w Krakowie, który jest liderem w partnerstwie koalicji nowohuckich instytucji kultury pracujących nad realizacją NieKongresu, a w jej skład również wchodzą: Ośrodek Kultury Kraków-Nowa Huta, Nowohuckie Centrum Kultury w Krakowie, Teatr Ludowy w Krakowie, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie. Obserwuj podcast Nowe opowieści na Spotify, by nie przegapić żadnego odcinka.














